Pierwsza w Polsce seria o najwybitniejszych inwestorach w historii: „Czego polski inwestor indywidualny może się od nich nauczyć". Sylwetki Inwestorów przybliżą Tomasz Jaroszek i Przemek Gerschmann.

JOHN C. BOGLE

WARREN BUFFETT

MICHAEL BURRY

HOWARD MARKS

CHARLIE MUNGER

BENJAMIN GRAHAM

JIM SIMONS

RAY DALIO

/ John C. Bogle – kim był i czego może nauczyć polskich inwestorów?

John C. Bogle był legendarnym inwestorem i założycielem Vanguard Group, największego na świecie towarzystwa funduszy inwestycyjnych. W swojej karierze nie tylko przyczynił się do rozwoju samego rynku kapitałowego, ale też zostawił nam bogaty dorobek edukacyjny, z którego możemy czerpać garściami. Sprawdźmy czego może nauczyć się od Bogle’a polski inwestor.

John C. Bogle urodził się 8 maja 1929 r. w Montclair w stanie New Jersey i zmarł 16 stycznia 2019 r. w wieku 89 lat. Uczęszczał do Blair Academy, prywatnej szkoły z internatem w New Jersey, a następnie studiował ekonomię na Uniwersytecie Princeton. Po ukończeniu studiów Bogle zaciągnął się do Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych i służył jako pracownik biurowy w Waszyngtonie.

Bogle był głośnym krytykiem branży funduszy inwestycyjnych, która, jak twierdził, pobierała nadmierne opłaty i nie zapewniała inwestorom odpowiedniej wartości. W 1974 roku założył Vanguard Group. Misją firmy było stworzenie towarzystwa funduszy inwestycyjnych, które lepiej odpowiadałoby interesom jego inwestorów indywidualnych.

Wkład Bogle’a w świat finansów, w szczególności stworzenie przez niego funduszu indeksowego, był naprawdę rewolucyjny. W trakcie swojej kariery Bogle otrzymał wiele nagród i wyróżnień, w tym nagrodę za całokształt twórczości przyznawaną przez branżę funduszy inwestycyjnych, nagrodę Woodrowa Wilsona za służbę publiczną oraz nagrodę za całokształt twórczości dla inwestorów instytucjonalnych.

Był niezwykłą osobą, która pozostawiła niezatarty ślad w świecie finansów oraz prawdziwym pionierem i wizjonerem, którego innowacje przekształciły branżę funduszy inwestycyjnych na całym świecie i zmieniły sposób, w jaki wielu inwestorów podchodzi do inwestowania.

Pierwszy fundusz indeksowy

Pierwszy fundusz indeksowy Vanguard, First Index Investment Trust, został uruchomiony w 1976 roku. To przełomowe w tamtych czasach podejście do inwestowania miało na celu zapewnienie tańszej i zdywersyfikowanej możliwości zaangażowania się we wszystkie spółki z indeksu S&P 500. Jego działania spotkały się ze sceptycyzmem branży, a nawet i ostrą krytyką. Jednak wśród społeczności inwestorów indywidualnych okazały się ogromnym sukcesem, kładąc podwaliny pod rozwój pasywnego inwestowania, które dziś wszyscy już znamy.

Wprowadzony fundusz indeksowy był prawdziwą rewolucją w branży inwestycyjnej. Bogle głośno krytykował wysokie opłaty pobierane przez wiele towarzystw funduszy inwestycyjnych. Uważał, że inwestorzy powinni móc lokować pieniądze na dużo lepszych warunkach i opowiadał się za niższymi kosztami w całej branży. Jego firma wierzyła w znaczenie inwestowania długoterminowego i zachęcała inwestorów do opierania się pokusie zawierania transakcji krótkoterminowych.

Konsekwencja i ciężka praca sprawiły, że po latach John Bogle był powszechnie uważany za jedną z najbardziej wpływowych postaci w branży inwestycyjnej. Dał się poznać jako zagorzały orędownik inwestorów indywidualnych. Edukował opinię publiczną na temat znaczenia niskokosztowych funduszy i długoterminowych inwestycji. Co ważne, opowiadał się również za obowiązkiem powierniczym doradców finansowych i uważał, że powinni oni zawsze działać w najlepszym interesie swoich klientów. Często bowiem na pierwszym miejscu stawiali instytucje, której produkty sprzedawali.

Zasady Johna Bogle’a

„Nie szukaj igły w stogu siana. Po prostu kup cały stóg!” – większość inwestorów doskonale zna ten cytat, który jest metaforą do kupowania funduszy indeksowych zamiast szukania pojedynczych spółek do portfela. Bogle uważał, że szukanie najlepszych spółek z indeksu SP500 to ogromne ryzyko i nie ma sensu go podejmować – lepiej mieć je wszystkie, czyli cały indeks, a konkretnie fundusz odzwierciedlający ten indeks.

Nie na darmo Bogle’a określa się mianem ojca pasywnego inwestowania. Aktywne inwestowanie brzmi świetnie, ale pokonywanie rynku w długim terminie to sztuka, która nie udaje się niemal nikomu. Badania dotyczące wyników funduszy wykazały jasno, że nawet najlepsze fundusze nie potrafią osiągać wyników lepszych niż rynek przez wiele lat, a to przecież najważniejsze dla inwestora długoterminowego. Bogle twierdził, że najskuteczniejsze jest podążanie za rynkiem, a indeks jest najlepszym zarządzającym i przy tym też najtańszym, jeśli wybierzemy fundusz indeksowy lub ETF.

Bogle to nie tyle zwolennik wyłącznie pasywnego inwestowania, czyli podążania za wspomnianymi indeksami, ale zwolennik taniego inwestowania. Jeśli wybieramy produkty typu fundusze indeksowe czy ETF-y to kluczowy czynnik to opłaty. W długim terminie mają ogromny wpływ na wynik, szczególnie gdy fundusz jedynie odwzorowuje indeks, czyli nie próbuje pokonać rynku. Jego zdaniem minimalizowanie kosztów inwestowania znacząco powiększało zwrot z inwestycji.

Bogle był również zwolennikiem teorii, że rynek dąży do średniej. Przez dekady twierdził, że nawet jeśli zarobimy ponadprzeciętnie w czasie hossy, to i tak poniesiemy relatywnie wyższe straty w czasie bessy, bo sam rynek dąży w długim terminie do średniej. Z kolei na zmiany wycen składa się czysta ekonomia, czyli fundamentalny wzrost zysków spółek i wypłacane dywidendy oraz premia spekulacyjna, gdy faktycznie rośnie optymizm na rynku. A skoro wszystko dąży do średniej, to po co z tym walczyć? Lepiej inwestować pasywnie, podążać za rynkiem i skupiać się głównie na tym żeby regularnie powiększać swój kapitał.

Rozsądne inwestowanie pasywne to inwestowanie globalne. Sam Bogle zaczynał od skupiania się na rynku amerykańskim i dopiero z biegiem lat dodawał do portfela zarówno akcje, jak i obligacje z pozostałej części świata, jednak jest to pewien przywilej Amerykanów – ich giełda to niemal połowa całego światowego rynku kapitałowego, dodatkowo wspierana przez dominację dolara. Na szczęście dzisiaj rozwój narzędzi sprawia, że każdy polski inwestor bez problemów może sięgać po ETF-y czy inne instrumenty dające ekspozycję dosłownie na cały świat.

W rozsądnym inwestowaniu ma też znaczenie proporcja między akcjami a obligacjami. Bogle mówi wprost, że chodzi tu w dużej mierze o tolerancję ryzyka i odpowiednia konstrukcja portfela nie zawsze ma zapewniać maksymalizację zysków, ale musi zapewniać stabilność naszych wpłat. Jeśli będziemy mieć za dużo akcji przy niskiej tolerancji ryzyka, możemy porzucić nasz portfel, gdy przestraszymy się bessy. Odpowiednie proporcje portfela mają sprawić, że nie przestaniemy inwestować jak mawiał Bogle: „będziemy trzymać się kursu!”

Cenną lekcją płynącą z książek i wykładów Bogle’a jest przyjęcie jak najszerszego horyzontu inwestycyjnego i założenie, że inwestujemy dosłownie całe życie. Gdy rozmawiamy o inwestowaniu na emeryturę, bardzo wiele osób stawia wiek emerytalny jako symboliczną datę, gdzie kończy się inwestowanie, a zaczyna konsumowanie kapitału – wiek emerytalny jest niczym meta w wyścigu. Bogle podkreślał, że nasze pieniądze pracują na nas i naszą rodzinę cały czas. Jego zdaniem inwestować powinniśmy jak najwcześniej, a w czasie emerytury również warto powiększać portfel inwestycyjny, jeśli mamy takie możliwości! Magia procentu składanego jest najsilniejsza wtedy, gdy damy mu dużo czasu.

Korzystajmy do maksimum ze wszystkich świadczeń emerytalnych – to szczególnie wybrzmiewa w książkach Bogle’a i może być ważne dla polskich inwestorów. Kiedy inwestujemy samodzielnie, patrzymy dosłownie tylko na nasze konto maklerskie – to ono ma nam zapewnić przyszłość. Jednak Bogle nigdy nie rezygnował z klasycznych rozwiązań systemu emerytalnego i wychodził z założenia, że w pewnym wieku będą to dodatkowe pieniądze, które w najgorszym wypadku będą zasilać jego rachunki maklerskie. Odwrócił tę sytuację: to nie konto maklerskie ma być dodatkiem do emerytur, ale emerytura dodatkiem do kapitału zgromadzonego na koncie maklerskim.

ZUS, OFE, PPK czy PPE – zgodnie z koncepcją Bogle’a, po osiągnięciu wieku emerytalnego, te świadczenia dodaje się do strumienia kapitału i inwestor nie powinien ich lekceważyć, szczególnie tam, gdzie widać wymierne korzyści.

Idea Bogleheads

Wkład Bogle’a w branżę inwestycyjną będzie miał rosnący wpływ w nadchodzących latach wraz ze wzrostem popularności inwestowania pasywnego i automatycznego. Jego życie i praca stanowią inspirację dla wszystkich, którzy chcą stworzyć lepszą przyszłość dla inwestorów.

Bogle dał inwestorom indywidualnym dostęp do tańszego i powszechnego inwestowania. Uznawany jest za ojca pasywnej rewolucji, a za jego filozofią podążają miliony ludzi, co doskonale widać po prężnie działającym do dzisiaj forum Bogleheads, gdzie piszą regularnie tysiące inwestorów. Warto zapoznać się z wykładami i publikacjami Bogle’a, bo za prostymi zasadami inwestycyjnymi stoi bardzo racjonalna i zdroworozsądkowa argumentacja. Nie na darmo na jego rozwiązaniach opiera się wiele systemów emerytalnych na całym świecie.

Co ciekawe, Bogle był dumny z tego, że nie był miliarderem. Twierdził, że jego fundusze indeksowe i wywarcie wpływu na obniżki opłat dla inwestorów indywidualnych sprawiły, że pieniądze zarobili ci, którzy ich bardziej potrzebowali. Nie dzielił się tą informacją publicznie, bo w jego branży inwestycyjnej poziom zamożności miał duże znaczenie. Przyznał się do tego jednemu z dziennikarzy finansowych dopiero pod koniec życia.

Sam Warren Buffett powiedział kiedyś, że John Bogle zrobił więcej dla amerykańskich inwestorów niż jakikolwiek człowiek w kraju. I że powinniśmy mu za to postawić pomnik.

 

ORLEN Spółka Akcyjna, ul. Chemików 7, 09-411 Płock, wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy XIV Wydział Gospodarczy w Warszawie pod numerem: 0000028860, numer NIP: 774-00-01-454, kapitał zakładowy / kapitał wpłacony: 534.636.326,25 PLN.
801 167 536
801 1 ORLEN